26 kwietnia 2015

Jak to u mnie jest...

Przez cały ubiegły tydzień mieliśmy próby do akademii żegnającej maturzystów. Na próbie generalnej mieliśmy wszystko dopracowane jednak złośliwość rzeczy martwych sprawiła, że mieliśmy kilka wpadek w oficjalnym wystąpieniu. Mimo wszystko uważam, że wyszło to naprawdę dobrze! Pamiętam jak żegnałam się ze swoją gimnazjalną klasą a od tego czasu tak wiele się zmieniło, że sama nie mogę w to uwierzyć. W czwartek rozpoczęłam pierwsze jazdy. Nigdy nie uczyłam się jeździć autem dlatego gdy instruktor powiedział "tu jest to, tu jest tamo, jedź" było to dla mnie totalną abstrakcją. Jednak nie jest tak źle! Nikogo nie zabiłam, nikogo nie potrąciłam jedynie spotkałam się ze śmiechem przechodniów gdy zablokowałam drogę... tak, mnie też to bardzo śmieszyło. Wczoraj już było dużo lepiej i prowadzenie auta naprawdę mi się spodobało. 




W piątek po szkole poszłam do pobliskiego przedszkola z zapytaniem o to czy mogłabym przychodzić i pomagać w opiece nad dziećmi w ramach wolontariatu ponieważ potrzebuję referencję do mojego wyjazdu, który planuję po maturze do Stanów. Zawsze chciałam podróżować, poznawać nową kulturę i uważam, że dobrze jest zrobić sobie rok przerwy jeśli nie ma się pojęcia na jakie studia chce się wybrać. Coraz więcej osób decyduje się na wyjazd jako "au pair" i jestem ciekawa czy nie zmienię planów, których mam tysiąc na sekundę... "wyjdzie w praniu"! 





Jak Wam upłynął tydzień?

18 kwietnia 2015

Ulubione miejsce

Dzisiaj troszkę inaczej niż zwykle. Każdy ma a przynajmniej powinien mieć miejsce do którego zawsze chętnie wraca z każdym smutkiem czy uśmiechem. Miejsce, które odświeży umysł i uspokoi myśli, nadając im odpowiednie tempo. Miejsce w którym może odpocząć od codzienności i odpocząć po całym tygodniu. Lubię właśnie za to mój ogród. Za każdym razem gdy tam idę jest zupełnie inaczej. Ma na to wpływ nie tyle pogoda a mój humor. Za każdym razem dostrzegam zupełnie coś innego. Uwielbiam gdy wiosną wszystko nareszcie wraca do życia. Jest tak spokojnie. Jestem zwyczajnie z boku w roli obserwatora. Mimo tego nadal mi się tu podoba. Nie potrzebuję już grubej, puchowej kurtki lecz okularów ponieważ promienie słońca rażą i delikatnie ogrzewają policzka. 






Z wiosną przychodzi wiele radości. To nie tylko tyle, że pojawia się więcej kolorów. A może to i one mają największy wpływ na nas? Naprawdę trudno stwierdzić. Jednak właśnie wtedy w powietrzu rozprzestrzenia się magiczny pyłek szczęścia. Jest nam dużo łatwiej, myślimy pozytywnie i cieszymy się najmniejszymi rzeczami a o to właśnie w życiu chodzi. Czasami odnoszę wrażenie, że gdy zaczynamy myśleć o negatywnych rzeczach to sami wywołujemy nieszczęście. Dlatego nie zapominaj o uśmiechu i pozytywnym myśleniu każdego dnia... choć zdaję sobie z tego sprawę jak czasem jest ciężko. Zawsze pisząc, z jednego tematu szybko zbiegam na drugi ale co ja na to poradzę? no nic. Do następnego!





with love, xoxo

12 kwietnia 2015

MOTYWACJA TO PODSTAWA

Niedzielne popołudnie a mi tak ciężko zebrać się do spełnienia swoich szkolnych oraz domowych obowiązków. Czasami mam tak, że naprawdę odsuwam wszystko na ostatnią chwilę i mówię sobie, że zrobię to za godzinę lub gdy skończę robić coś innego zwłaszcza jeśli chodzi o wyżej wymienione obowiązki. Mimo tego ja dobrze o tym wiem, że i tak tego nie zrobię więc gdzie tutaj logika? Uważam, że brak organizacji to moja najgorsza wada bo przez to nie mam nigdy na nic czasu, jestem zmęczona i jedną dobrą opcją jest sen. Czy to ja nie mam w sobie wystarczającej motywacji? a może zwyczajnie jestem największym leniem tego świata? Postaram się znów zacząć organizację i zapisywanie wszystkiego począwszy od nauki do różnych wypadów. Może dzięki temu ten tydzień będzie wyglądał troszkę inaczej niż zwykle. Jeśli macie dobre sposoby na organizację, motywacje to piszcie w komentarzach! Chętnie wezmę pod uwagę jakieś dobre rady.








spodnie - no name | naszyjnik & bransoletka - prezent | slip on - deichmann | crop top - new yorker

10 kwietnia 2015

NOWA PASJA?

"Nareszcie" - pomyślałam sprawdzając prognozę pogody na dziś. "Dwadzieścia stopni?" a to dopiero zdziwienie. Nie ufam całkowicie prognozom, wychodząc rano ubrałam się całkiem grubo ponieważ dwadzieścia stopni wiosną wbrew pozorom nie równa się dwudziestu stopni latem. Po powrocie ze szkoły stwierdziłam, że najlepsza rzeczą jaką mogę zrobić po obiedzie to wyjść na dwór i nacieszyć się pierwszymi słonecznymi dniami kwietnia. Zabrałam ze sobą mojego nowego kumpla Canona. Gdy dotarł do mojego domu ponad tydzień temu nie znając się na możliwościach tego typu aparatu ani wcześniej nie korzystając z  tego typu lustrzanek stwierdziłam, że wypadałoby przeczytać instrukcję. TAK, instrukcję. Była to najprawdopodobniej pierwsza przeczytana przeze mnie instrukcja obsługi w całości. W każdym bądź razie w niczym mi ona nie ułatwiła (a chyba powinna, prawda?) tak więc zaczęłam szukać w internecie wskazówek. Na początku korzystałam z trybu automatycznego ale już po godzinie zaczęłam korzystać z trybu manualnego, który daje o wiele więcej możliwości. Dzisiaj już radzę sobie troszkę lepiej niż niespełna tydzień temu i już planuję zakup nowego obiektywu. Fotografowanie sprawia mi ogrom radości.









Z czystego lenistwa mojego kota już nie atakuje on aparatu jak było to na początku. I mimo, że urodzonym modelem to on nie jest dziś wyjątkowo udało mi się sfotografować tego rudzielca. Lubię fotografować zwierzęta, kwiaty, ludzi i wszystko dookoła co w jakiś sposób inspiruje. A to jest w tym najfajniejsze, że można się oderwać od całego zgiełku i całkowicie zresetować.






Polecacie jakieś książki / blogi / poradniki na temat fotografii ?

06 kwietnia 2015

O fałszywych blogerach...

Witajcie, do napisania dzisiejszego posta skłoniło mnie kilka postów z facebooka. Jak niektórzy z Was należę do różnych grup na facebooku zrzeszających blogerów oraz ich czytelników. Możemy tam odnaleźć blogi o takiej tematyce jaka nas interesuje, poprosić o rady dotyczące blogowania, ocenić wzajemnie blogi lub zwyczajnie porozmawiać z innymi... ale to co ostatnio zauważyłam totalnie mnie zaskoczyło. A mianowicie trafiłam na kilka postów związanych ze sprzedażą bloga. Wiele dziewczyn wystawia ofertę w której podają liczbę swoich obserwatorów i link do bloga wraz z ceną. Owszem... ich blogi i mogą zrobić z nimi co tylko chcą ale czy blogowanie polega tylko na liczbie obserwujących i korzyściach wynikających z jego posiadania? Nie rozumiem jak można sprzedać własnego bloga i tak samo jak można go od kogoś odkupić... to tak jakby kupić fragment czyjegoś życia. Ludzie tylko czekają na gotowe a jeśli stworzysz bloga od początku przyniesie Ci to ogrom przyjemności przecież największą frajdę mamy wtedy gdy stworzymy sami od podstaw wygląd, posty i całą resztę znaczących elementów. Na sukces i czytelników trzeba sobie zapracować i nie poddawać się na starcie. Co z tego, że będziesz mieć obserwatorów jeśli nie będą to TWOI obserwatorzy, którzy wchodzą tu dla CIEBIE i TWOICH postów... dlatego nie kupujcie i nie oddawajcie swoich blogów. Musiałam gdzieś wyładować swoją frustrację dotyczącą tego tematu a to jest jedno z moich ulubionych miejsc.




 Jaki macie stosunek do sprzedaży blogów? Co sądzicie o ich oddawaniu i odkupowaniu?

04 kwietnia 2015

MALY UPDATE Z MOJEGO ZYCIA


Przez ostatnie dwa miesiące dużo się zmieniło. Czas biegnie jeszcze szybciej niż zwykle ale może to tylko złudzenie wynikające ze zmiany otoczenia. Nowa szkoła jest o wiele lepsza od poprzedniej ale nie ukrywam, że chętnie wróciłabym do osób z mojej starej klasy dlatego w miarę możliwości mam nadzieję, że niedługo uda nam się spotkać. Owszem, trochę się bałam... kto by się nie bał? Przecież to skok na głęboką wodę - nie wiedziałam co się stanie, jak mnie przyjmą ale to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Nie było mnie tutaj dwa miesiące - odwlekałam i odwlekałam dodawanie postów choć na samym początku lutego miałam naprawdę dużo zaliczeń ponieważ moje przedmioty, które miałam wcześniej nieco się różniły od tych, które mam teraz. Przesuwało się to wszystko również ze względu na to, że czekałam aż dojdzie do skutku zakup nowego sprzętu do fotografowania. Mój wybór padł na lustrzankę Canon 1100D. Dopiero się uczę i zarazem uczę obsługiwać się nią moją siostrę dlatego zdjęcia jeszcze nie są takie jakie obie chciałybyśmy aby był ale trening czyni mistrza, prawda? Dodatkowo w najbliższym czasie planuję zakup jakiegoś dobrego obiektywu, który ułatwi nam pracę.




Marzec był również dla mnie wyjątkowy ponieważ nareszcie osiągnęłam wiek pełnoletności. "Nareszcie" bo tak w rzeczywistości nie cieszy mnie fakt, że bliżej mi dwudziestki niż dalej ale czasu nie zatrzymamy niestety. Kiedy masz 12, 15, 17 lat odliczasz do tej wymarzonej osiemnastki, masz pewne wyobrażenia związane z dniem osiemnastki - niestety prawda jest brutalna i  zobaczysz, że nic wielkiego w Twoim życiu się nie zmieniło a przynajmniej było tak w moim przypadku. Chociaż? Owszem, zapisałam się na kurs prawa jazdy ale to chyba byłoby na tyle z mojego "dorosłego życia". Już niedługo odbędę pierwsze jazdy i będę zdawać test, oby się udało za pierwszym razem. Korzystając faktu, że są święta życzę Wam aby było w Waszym sercu cały czas lato, byście byli zdrowi i szczęśliwi. Ale mi brakowało blogowania! Do następnego...







ramoneska - cropp | spodnie - noname | buty - adidas neo label | koszula - oasap

02 kwietnia 2015

HAUL KOSMETYCZNY

Nie było mnie tutaj dobre dwa miesiące... i czuję się jakbym wróciła zza światów. Sama nie mogę w to uwierzyć jak wiele się może zmienić i wydarzyć w ciągu dwóch miesięcy ale o tym w następnym poście. Dzisiaj mam Wam do pokazania produkty, które wpadły do mojego internetowego koszyka niedawno aczkolwiek mogę już co nieco o nich powiedzieć. 

WŁOSY

  • Szukając kosmetyków, wertując kilkanaście stron przypadkowo trafiłam na szampon Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado oraz masłem karite. Postanowiłam go wypróbować - szampon bardzo dobrze czyści włosy oraz skórę głowy, zdecydowanie plusem jest również łatwość rozczesywania włosów zaraz po umyciu, ma piękny zapach, który utrzymuje się długo na włosach i szczerze mogę Wam go polecić. Cena ok. 10zł.


TWARZ
  • Ten produkt kupiłam ze względu na to, że poszukiwałam czegoś porządnego co dokładnie oczyści moją skórę twarzy. Wiele osób polecało ten produkt i się nie zawiodłam. Bardzo dobrze oczyszcza twarz, usuwa makijaż i koi, nie podrażnia oczu jak wiele produktów tego typu. Jedynym haczykiem może być cena ponieważ diametralnie wzrosła gdy produkt zyskał na popularności dlatego kupiłam go w internecie za ok. 13 zł a w stacjonarnych sklepach ceny wahają się od 17-22 zł.  




  • Następnymi produktami są dwie kredki - MANHATTAN BROW WOW 108T, lekki szary odcień dobrze spisuje się do podkreślenia brwi oraz MANHATTAN SNOW BUNNY 11A, biała kredka do podkreślenia łuku brwi oraz rozświetlenia kącika oka. Obydwóch ceny wahały się w okolicach 2 zł.
  • Firma BOURJOIS bardzo dobrze znana na polskim rynku. Zazwyczaj korzystałam z podkładów firmy Rimmel aczkolwiek słysząc dobre recenzję podkładu Healthy Mix nie mogłam się oprzeć i musiałam go wypróbować. Utrzymuje się bardzo długo na twarzy, tworzy "silikonową" gładką powłokę na twarzy ale nie robi efektu "maski", bardzo dobrze nakłada się go zarówno pędzlem jak i palcami a jego zapach (jak większości produktów tej firmy) pachnie znakomicie. Odcień 52 Vanille. Dostępny stacjonarnie ok. 60 zł natomiast ja kupiłam za ok. 30zł.


  • Bronzer Honolulu W7 nadaję twarzy letnią, słoneczną opaleniznę i pięknie podkreśla kości policzkowe. Jego opakowanie jest tak słodkie, że nie mogłam się napatrzeć. W środku dołączony jest pędzelek i jest bardzo miękki, przyjemny i będę go używać ale nie do tego bronzera ponieważ się kruszy. Cena 11zł.










  • Miss Sporty 001 In Bloom rozświetlający róż/bronzer w jednym. Nadaje delikatny, rozświetlający look naszej twarzy. Nie jest długotrwały i z pewnością nie utrzyma się na twarzy przez więcej niż 5 godzin ale za cenę 6/7zł nie możemy zbyt dużo wymagać. Kupiłam go do testu na promocji za 2 zł. 

 PAZNOKCIE

  • Sally Hansen to jedna z czołowych firm produkujących lakiery do paznokci w Stanach. W Polsce należą do jednych z najdroższych lakierów lecz ich cena jest zdecydowanie adekwatna do jakości. Ceny lakierów tej firmy wahają się od 15-50 zł. ale w drogeriach internetowych możecie znaleźć je za mniejszą cenę (dwa poniższe kosztowały ok. 4 zł). Konsystencja jest wodnista lecz jedna warstwa wystarczy by pokryć całkowicie płytkę, szybko schną i są bardzo trwałe na paznokciach - po kilku dniach lekko ścierają się końcówki paznokcia.
  • Golden Rose nie spisał się aż tak dobrze... szukam nadal czegoś bardziej matowego. Mimo tego długo utrzymuje się na paznokciach i ładnie wygląda. Cena ok. 8zł.



Podsumowując internetowe drogerie są dużo tańsze a czasem zdarzają się dodatkowe promocje i rabaty. Zdecydowanie wolę robić tego typu zakupy przez internet, są przede wszystkim wygodniejsze. Wracam już na bloga i spodziewajcie się częstszych wpisów! Do następnego!